poniedziałek, 17 lipca 2017

Podróże z ogrodem w tle... Prezent dla Hitlera...




Radziwiłłowie nigdy nie cieszyli się dobrą sławą... przynajmniej w Polsce.
Zdradziecki Janusz Radziwiłł (herbu Trąby...)znany z brutalności, pychy
i niepohamowanej ambicji.


Kolejny zdrajca Rzeczpospolitej - Bogusław Radziwiłł (tegoż samego herbu) - dbający wyłącznie o swoje prywatne interesy
i majątki. 




Hieronim Florian Radziwiłł - okrutny książę - słynął z nieuctwa i (jakże by inaczej) bezmyślnego okrucieństwa, które sprawiało mu psychopatyczną przyjemność - z lubością przysłuchiwał się jękom więźniów, którymi chętnie zapełniał lochy swej rezydencji. Nazywał ich najlepszymi śpiewakami, jakich miał na dworze... 



Z kolei Karol Stanisław Onufry Jan Nepomucen Radziwiłł zwany „Panie Kochanku” to nieuk był, bezmyślny, szalony i głupi pijak i krwiożerczy okrutnik...



W czasach nam bliższych też ród ten jakoś tak średnich spładzał przedstawicieli... No ale skąd by się mieli lepsi brać... Geny... GENY!!!
Michał Radziwiłł zw. Rudym herbu j.w. uważał się za Niemca. Ale i jego "niemiecki patriotyzm'"był nieco dziwnej konduity - bywał rosyjskim dyplomatą (attache Imperium Rosyjskiego w Paryżu), podpułkownikiem w armii niemieckiej i majorem
w armii brytyjskiej...

Tak źle się prowadził moralnie (nawet jak na księciunia), że został wydziedziczony z części majątku a to co mu zostało, w większości, przepuścił (chlanie, hazard itd... takie tam pańskie rozryweczki).
W ramach zemsty na rodzince zamknął kaplicę rodową w Antoninie każąc przedtem wyrzucić z jej podziemi szczątki zmarłych krewnych. W wolnych chwilach tłukł swoje żony (miał ich trzy lub cztery...). Jedną nawet wyrzucił z jadącego samochodu. Umiał się chłopina po chrześcijańsku zabawić - nie ma co ;-). Miał jednak dość słaby refleks bo II Wojna zastała go w Antoninie. Rudy powitał radośnie wkraczających do Polski żołnierzy Wehrmachtu jako „wyzwalających te ziemie spod polskiej okupacji”.
Długo nie myśląc postanowił załatwić sobie "patriotycznie i na pochodzenie" przyjaźń i sympatię Furera. Podarował mu więc rzeczony pałac. Hitler prezenciku nie przyjął ale zaraz potem kazał go skonfiskować a omc darczyńcy się wynosić. Rudy został "goły i bosy" więc pragnąc kaski chciał zapisać się na volkslistę - ale i tam go nie chcieli... Tak więc spędził wojnę u, przyjaznych faszystom, krewnych pod Berlinem a po 1945 machnął się na Wyspy Kanaryjskie. Ponieważ był spłukany do zera mieszkał kątem u swojej ostatniej prawowitej małżonki. Po diabła go trzymała to nie wiem. Wszak był bigamistą i to chyba nie jednokrotnym. Zszedł był w 1955 roku. A trzy lata później, niestety we Wro, urodził się Konstanty Radziwiłł herbu j.w. - zobaczmy jak ten nas urządzi...dobrze się nie zapowiada...Geny... GENY (choć ten akurat w nie nie bardzo wierzy...)

No ale ja nie o tym... 
Prezent dla Hitlera czyli - Pałacyk Myśliwski w Antoninie... Pałacyk a nie PAŁAC...
Bo niewielki on jest stosunkowo ale urokliwy wielce. 


1903




2017

Fundatorem był kolejny niemcolubny Radziwiłł -  Antoni Henryk (herbu j.w.) tym razem urodzony w Wilnie, pełniący funkcję Statthaltera, wchodzącego wtedy w skład Prus, Wielkiego Księstwa poznańskiego. Choć charakteru był chwiejnego
i usposobienia lękliwego nie ominęła go szarża pruskiego generał-lejtnanta. Na dodatek chciał nakłonić księcia Józefa Poniatowskiego do zdrady i przejścia na stronę prusko-rosyjską - czyli zaborców!!!

Ot - Radziwił taki...

Fakt, że muzykalny był chłopina - grał na wiolonczeli, gitarze komponował i śpiewał...Kolegował się z Goethem, Bethovenem, Mendelssohnem i Chopinem. Znał Paganiniego...Znaczy duszę artystyczną miał...I kasę...

Więc i do wymyslenia swojej mysliwskiej siedziby wziła nie byle kogo. 
Pałacyk w Antoninie zaprojektował go nie kto inny jak Karl Friedrich Schinkel- architekt wybitny, autor takich dzieł jak pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim, kaplica Aleksandra Newskiego w Peterhofie, pomnik Kutuzowa
w Bolesławcu czy pałac arcybiskupi w Gnieźnie...


Pałacyk miał bardzo awangardową, jak na owe czasy, konstrukcję. Powstał na rzucie ośmiokąta. Jego centralna osią jest gigantyczna kolumna, która jest zarówno tłem dla mysliwskich trofeów jak i wielgachnym kominem dla dwóch kominków. Element ten miał przywodzić na myśl wielki namiot. Osmiokatna sala dawniej była salonikiem muzycznym - grywał tu Chopin a dziś jest restauracją. 
Kawa i desery szału nie czynią a dania główne... zbyt kosztowne nieco...
Cztery skrzydła kryją klatki schodowe
i pokoje




Co ciekawe - fundamenty pałacyku zbudowane są z rodzimej rudy darniowej, ściany z cegły pokrytej
z zewnatrz modrzewiem pomalowanycm na dośc ohydny kolor zwany keisergelb czyli zółcią cesarską (chyba z woreczka żółciowego samego kajzera) ale niech tam...







Sama miejscowość, która nosiła nienachalną nazwę Szperek, po wybudowaniu letnio-jesiennej rezydencji, zyskała "szlachetne" imię Antonin. Co by było gdyby Radziwiłł miał na imię Nepomucen czy inny Onufry...





Pałacyk - jak przystało na myśliwski, położony jest w angielskim parku (pełnym nosicieli boreliozy niestety) przechodzącym w naturalny las. 
Poza kleszczami można się tu natknąć na romantyczne kolumienki, pergole, mostki, grobowce i groby, pomniki i... kilometry rowerowych ścieżek.

Bo jeśli rozległy park w Antoninie zwiedzać to tylko na 2 kółkach...
Margita


źródełka:
http://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,21056495,szaleni-radziwillowie-z-zamku-w-bialej-podlaskiej.html?disableRedirects=true 
wyborcza.plhttp://historia.focus.pl/polska/swego-nie-znacie-historia-palacu-w-antoninie-1742?strona=3
http://fotopolska.eu/913733,foto.html?p=98
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karl_Friedrich_Schinkel#Budowle_na_terenie_wojew.C3.B3dztwa_wielkopolskiego

www.staff.amu.edu.pl
http://historia.focus.pl/polska/swego-nie-znacie-historia-palacu-w-antoninie-1742

piątek, 30 czerwca 2017

Nieuporządkowany ranking kibli... Polski sport... na..rodowy...

Polacy mają swój sport... narodowy niestety...
Sport odwieczny, którego zasady praktycznie się nie zmieniają...
Ten sport to pochody w poszukiwaniu kibli...
Ma on kilka poziomów (leveli) trudności:
1 poziom - poszukiwanie kibla
2 poziom - poszukiwanie czynnego kibla
3 poziom - poszukiwanie czynnego czystego kibla
4 poziom - poszukiwanie czynnego czystego kibla do którego nie ma kolejki

Jakkolwiek nowy mamy obiekt, budowany w najnowocześniejszych technologiach, jest gwarancja, że na kiblach Polacy polegną...
Nadzieja pojawiła się przy budowie galerii handlowych...
Przez pewien czas dawało radę. Ogromne, ogólnie dostępne, kiblowe przestrzenie z papierem toaletowym, wodą mydłem i osobą odpowiedzialną za czystość... 
Już było miło... a tu nagle w Dominikańskiej pojawiła się babcia klozetowa
z kultowym talerzykiem i ogłoszonko, że toaleta płatna. Nie dość, że zostawiam kasę w galerii oraz w galeriowych knajpkach to jeszcze mam płacić za kibel???

Mijam więc klozetową babcię z obojętna godnością, zwłaszcza od czasu gdy poprosiłam o... paragon. W końcu gdy płacę oczekuję paragonu - jestem świadomą obywatelką. Opłata za kibel to opłata a nie napiwek.

Kompletnie niemiło jest , i to od początku, w nowej filharmonii we Wro czyli Forum Muzyki. Największa sala tej placówki kultury ma 1800 miejsc...
A kibli? No właśnie! Zdarza się, i to nierzadko,  że obsługa przedłuża i przedłuża przerwy bo ludzie stoją nadal w kolejce do oczka...
Acha!  Jeszcze znaleźć ten WuCet trzeba - to już przeskok z 1 do 4 poziomu gry :-)
Obiekt kosztował circa 400 milionów złotych. Wykopy, odwadnianie, filtry, niecki, wyposażenie, szmery bajery, cuda wianki... 
Czy to doprawdy był problem nie do przejścia i, nie wiadomo jaki, koszt żeby dołożyć ze 20 muszli klozetowych i parę pisuarów????
Widać tak... ale cóż - wszak forum jest NARODOWE czyli popierające narodowe sporty, narodowe przywary i narodowy pomysł na... standardy defekacji. 


Margita

P.S.
A na dodatek w Forum tak ustawiono wymyślne kraniki nad fikuśnymi umywalkami osadzonymi w kosztownych kamieniach, ze nijak, bez obryzgania siebie i okolicy rączek nie umyjesz...

Taki konkurs na sprawność unikacza :-)


fotki:

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?p=130433627
http://www.wroclaw.pl/krecipupa-dla-najmlodszych


piątek, 2 czerwca 2017

Uroda życia... Łódzkie Spotkania Baletowe 2017 - Korsarz czyli przerost formy nad treścią...

Tyle się dzieje, ze zupełnie nie mam czasu usiąść przy kompie i pisać ;-).
na dodatek mój wiekowy laptopik "wyduchnął żonę" i cza się za nowym rozejrzeć... a może wystarczy mu dyskowe serduszko przeszczepić... Zobaczymy...


Maj/czerwiec czyli czas Łódzkich Spotkań Baletowych.
Państwo EJ, jak zwykle, idzie po bandzie i zakupiła bilety na wszystko. 
Ja, tym razem, lajcikowo. 
na pierwszy ogień poszedł Korsarz
tańczony przez English National Ballet.
Było "na bogato"
dekoracje i stroje kapały złotem, svarowskim i czym tam jeszcze mogły kapać... Tłumy statystów pałętały się po scenie robiąc miny ale, przez cały spektakl, nie wykonując ani jednego "padede"





 Źródła podają, że "Korsarz to trzypunktowa ekstrawagancja stworzona w Imperialnej Rosji dla kilkunastu tysięcy tańczących jeden lub dwa spektakle w tygodniu"
 Prawda, prawda i tylko prawda ;-)
 Libretto słabe i słabo logiczne (nawet jak na balet), brak pomysłu na zagospodarowanie ludzkiego tła...


 

Przyjemni, młodzi i przystojni ,
a nawet ładni, tancerze oraz tancerki odtańcowywali swoje partie solowe 

i w duetach na przyzwoitym poziomie...


Scen zbiorowych mało a i te, które były szału nie czyniły. Dużo damskich solówek, dwójek, trójek murarskich
i kwadryg, które były dość monotonne i nużące...





.

Czułam zawód lekki dopóki nie pojawił się ON - młodziutki tancerz w zielonych szarawarach...
Z urody podobny do kreskówkowego Alladyna z tańca do samego diabła. 
Fantastiko!
Zawrotna prędkość przy obrotach,  wyyyyysokie skoki z magicznym punktem zatrzymania w powietrzu,
gibkość, moc, wdzięk, niesamowita praca ciałem.





 










  Cesar Corrales jako Ali zelektryzował
lekko znudzoną widownię. Dostawał burzliwe owacje po każdej solówce (choć nie było ich wiele).

 


 Podczas ukłonów zespół tylko raz wypuścił go do indywidulanych "dygów"... Po owacji jaką otrzymał
(a główni soliści takiej nie dostali) 
od wytrawnej, jednak, widowni 
wszyscy trzymali się już razem chcąc skorzystać z odprysków aplauzu dla Cesara Coralesa...


W sumie... OK  :-)
Margita

źródełka: