Zdarza się jednak, że w najbliższej okolicy jest taki punkt i ciekawość zwycięża. Jednak w Pribramie na Świętej Górze kliknij szału nie było.
Tym razem padło na Svatý Jan pod Skalou, rzut kuflem od naszych Żelkovic.
Ta niewielka i bardzo malownicza wioska liczy "cirka ebaut" 180 mieszkańców.

Legenda głosi, że pod koniec IX wieku Ivan - syn słowiańskiego księcia Gostymila, porzucił (jak to w tych przypadkach bywa) świeckie życie i wyruszył w drogę szukać duchowego odosobnienia.
Uroda okolicy skłoniła go do zainstalowania się w jaskini pod pionową skałą przy źródełku. Bóg podesłał mu nawet łanię, żeby karmiła go swoim mlekiem. Jednakowoż
w jaskini mieszkały również złe duchy, które Iwana wiodły na pokuszenie. Legenda nie precyzuje natury kuszenia ale musiało być na tyle silne, że Ivan postanowił opuścić swoje urocze lokum. Powstrzymał go przed tym pochopnym krokiem sam Jan Chrzciciel, wręczając mu drewniany krzyż, którym eremita wygonił demony
i zamieszkał w jaskini na dobre, zostając pierwszym czeskim chrześcijańskim pustelnikiem.
Bytował tak sobie w odosobnieniu z łanią karmicielką
aż przypałętał się w okolicę na polowanie czeski książę Bořivoj. Jak się można spodziewać władca łanię... nie, nie, nie - tylko postrzelił a ta, ostatkiem sił, dowlekła się do jaskini a za nią Bořivoj.
No i tu przyszedł czas na niewczesne księcia żale, zaproszenie pustelnika na stałe do zamku (z czego ten nie skorzystał i wrócił do swojej samotni) i różnorakie obietnice.
![]() |
grób św. Ivana |
Przed śmiercią Ivan znów widział się z Janem Chrzcicielem, który nakazał aby książę Bořivoj wystawił koło pustelni kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. krzyża. Władca kaplicę zbudował.
I tak zaczęła się, godna niezłego kryminału, historia:
![]() |
kaplica w jaskini |
z pustelnią, grobem i kaplicą została zakupiona od czeskiego księcia Břetislava I, przez klasztor benedyktynów z okolic Pragi .
![]() |
Husycki kielich |
2. Gdy rodzimy klasztor spalili husyci, mnisie niedobitki przeniosły się do Świętego Ivana w skałach.

3. Braciszkowie rozreklamowali cuda czyniące szczątki i źródełko. Od tego momentu rozpoczęła się tu tradycja słynnych pielgrzymek świętojańskich co przynosić zaczęło zakonnikom znaczne dochody.

4. Na miejscu starego kościoła zbudowano nowy, duży barokowy kościół św. Jana Chrzciciela oraz dobudowywano budynki klasztorne. Wieś zmieniła nazwę na św. Jan (nie Ivan) pod skałą.
![]() |
widok na kościół i klasztor |
![]() |
fabryka tekstylna zburzona w 1905 roku |
i dobrobytem gdyż edyktem cesarza Józefa II klasztor rozwiązano a jego majątek sprzedano na aukcji.
6. Kolejni arystokratyczni właściciele, bez wielkich sukcesów, prowadzili tam kolejno: garbarnię, przędzalnię, papiernię a w XX wieku uzdrowisko.
![]() |
pocztówka z epoki |
7. W 1914 roku zakon Braci Szkolnych wykupił budynek klasztoru i utworzył tam instytut doskonalenia nauczycieli.
8. Instytut istniał do 1942 roku, kiedy to został zlikwidowany przez niemiecką administrację okupacyjną.
9. Władze soc-kom zajęły budynek i utworzyły tam obóz pracy przymusowej, a w latach 1951-55 nawet więzienie.
10. Następnie, przez prawie 30 lat, funkcjonowała tu szkoła policyjna Ministerstwa Spraw Wewnętrznych,
w której kształcono narybek Komunistycznej Policji Państwowej (STB).
11. Od 1985 roku budynek służył jako archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
12. W 1994 r. Klasztor został zwrócony kościołowi i utworzono tam Wyższą Zawodową Szkołę Pedagogiczną. Ufff....
No a dziś... Tłumów brak.

Działa nowocześnie bo na taki przycisk jak do światła :-).

Woda podlega systematycznemu badaniu co jest wywieszone na stosownej tablicy ogłoszeń.
W przyklasztornym parku odbywają się wesela... Takie czasy :-)

Po tym, jakże wyczerpującym, maratonie informacyjnym, można już udać się malowniczym i równie wyczerpującym szlakiem

na szczyt...

Po drodze cisza, spokój, łany przylaszczek tak pięknych jak trujących.
Słoneczko, lekki wiaterek suszy spoconą, utrudzoną skroń... idylla...

Wdrapujemy się w końcu na urokliwy czubek.
Same kamole (śliskie jak jasny gwint i żadnej barierki), ławeczka, krzyż.

Ale widoki... Jak okiem sięgnąć...
Widać nawet naszą holkę zaparkowaną na parkingu w końcu wioski.
Cisza...
Siedzimy i napawamy się :-).
Przychodzi jeszcze para z psem i tyle.
Spokojnie można czekać na rozgrzeszenie (jeżeli ktoś lubi czekać) lub uznać, że trudy drogi i seraficzna sceneria sama przez się rozgrzesza (jeżeli komuś to potrzebne).
A w wiosce trwa sobie normalne życie ludzie pracują, kochają się i nie lubią.
Nic nie wiedzą o naszej podniebnej obecności i myślach płynących ku nim :-).
I to jest dobre
Margita
źródełka:
https://www.journals.polon.uw.edu.pl/index.php/pfl/article/view/109/104
https://www.youtube.com/watch?v=q1tJrElXtdw
www.mistopisy.cz
www.svatyjan.cz
alena.ilcik.cz
https://cs.wikipedia.org/wiki/Svat%C3%BD_Ivan
http://www.brdy.info/