sobota, 11 czerwca 2016

Podróże z ogrodem w tle... Weekend w więzieniu...

Są różne motywacje skłaniające ludzi do porzucania domowych pieleszy
i jechania,
w celach poznawczych, w miejsca, mniej lub bardziej, odległe. Państwo EJ skłoniła mnie do takiej podróży szepcząc do ucha - w weekend otwierają dla ludu nieczynne kaliskie więzienie i zagości w nim kultowa fotograficzna "Galeria Bezdomna", która ma przeróżne, niebanalne pomysły na miejsca wystawiania prac. Jak nie jechać?
 
Gdy podczas przedostatniego pobytu z Z. w Kaliszu zabłądziliśmy, jak zwykle,  to jeżdżąc po różnych bocznych uliczkach trafiliśmy pod budowlę iście zamkową. Państwo EJ zdziwiona rzekła, że w Kaliszu, jak żyje, żadnego zamku nie było ale z opisu wygląda jej to na więzienie.

Jak widać Państwo EJ nieobyta jakaś z życiem kryminalnym Kalisza, bo okazuje się, że kaliskie więzienie "zamkiem" właśnie jest zwane.. Cóż, albo "cnotliwe" życie albo wiedza... ;-)

Jak się okazało, jeszcze w 2014 plany co do przyszłości "więźnia" były świetlane - remonty, elektronika, elewacje i takie tam głupoty... Zrobili nawet remoncik jednego muru. Już rok później - 30 listopada 2015 roku więzienie w Kaliszu zostało zamknięte - na amen.
cela w czynnym jeszcze więzieniu
No i nie dziwota  -  wzniesione w 1844 według projektu Henryka Marconiego i Franciszka Tournelle'a, neoromańskie zamczysko więzienne było, na tamte czasy, obiektem nowoczesnym. Miało kanalizację!!! A cele były na tyle niewielkie, że umożliwiały separowanie od siebie osadzonych. Mało tego - 174 lata temu był to kryminał koedukacyjny!!!

Kryminalistki, polityczni itd. itp. Później kobitki przenieśli i zostali sami faceci odbywających karę po raz pierwszy lub ponownie po upływie 10 lat. Od 1968 "garowali"  już w zabytku. W końcu jak siedzieć to z fasonem!

Kaliskie więzienie było jednym z 4 najstarszych więzień w Polsce, które powstały od początku jako... więzienia.
cela dziś...
Choć kiedyś synonim postępu
w więziennictwie, dziś nie spełniałoby
podstawowych standardów. Jednakowoż funkcjonariusze wspominają
go
z sentymentem
:  


"Po raz pierwszy od 1846 roku budynek i cały teren opustoszeją. Zgasną wszystkie światła, znikną wszystkie kamery, zamilkną wszystkie odgłosy więziennego życia. Mury zakładu opuszczą ostatni funkcjonariusze Służby Więziennej. Ten wspaniały zabytek przejdzie do historii jako jednostka penitencjarna, a od tego czasu będzie tylko pustostanem, którego losy są niewiadome. Nadszedł czas pożegnania i rozstania. Każdy udaje się swoją nowo wyznaczoną ścieżką. Co dalej? Jak potoczą się losy nasze i naszego wyjątkowego miejsca jakim był niewątpliwie Zakład Karny w Kaliszu?... tego nikt nie wie. Wiem jednak, że to miejsce na zawsze będzie tym naszym miejscem. Nigdy już nigdzie nie będziemy u siebie, bo nasze miejsce było tutaj. Wielu z nas zaczynało swoją drogę w Służbie Więziennej właśnie tutaj. Dlatego Zakład Karny w Kaliszu pozostanie na zawsze nam w pamięci i będziemy już zawsze dumni z dokumentu z naszej teczki akt, w których widnieje, że pełniliśmy służbę właśnie w kaliskim "Zamku". Dziękujemy za te wszystkie lata spędzone w kaliskiej jednostce. To był wyjątkowy czas."


zejście do cel na dolnym poziomie



Wow - łza się woku kręci... Zresztą nie tylko "klawiszom". Podczas zwiedzania więzienia podsłuchałam rozmowę dwóch byłych więźniów, którzy przybiegli tu gdy tylko brama się otwarła i z... rozrzewnieniem i pewną dumą wspominali swoją odsiadkę... Ech życie, życie...




 Tłumy  ogromne "porządnych obywateli" waliły ze wszech stron. Wszak nie co dzień można zobaczyć "więzień" od środka, nie będąc na bakier z prawem albo nie mając podpisanej
z więziennictwem umowy o pracę.


Wiedzione pperwersyjną ciekawością odkrywałyśmy takie niuanse jak:
wyrżnięty kawałek kraty - żeby miska z żarciem przeszła...





nową nowoczesność - czyli cele dla palących i niepalących...


widoczki na odrutowany z każdej strony spacerniak...






albo na "malowniczą" architekturę...








Ale, ale tak zafascynowane ponurymi wnętrzami, prawie zapomniałyśmy, że przez te 2 dni mieszka tu także sztuka "Skazana na Kalisz".

  
 Na ścianach korytarz, w celach i... wiszące na łańcuszkach w więziennej łaźni fotografie walczyły z więzienną istotą o uwagę zwiedzających.





fot. Mariusz Hertmann






 Tak naprawdę nie mam pojęcia czy ktoś je widział zahipnotyzowany kratami i murami...
 Świetnie oddaje to poniższy filmik
"Skazani na Kalisz"


A ja  zatrzymałam w kadrze Marcelę upozowaną na matkę uchodźczynię...

 Jeżeli zajrzycie kiedyś do Kalisza spróbujcie zajrzeć w trzewia ... "więźnia"

Margita

Acha... ogrody... tutaj naprawdę są daleko w tle... praktycznie nieosiągalne podczas odsiadki..


źródełka:
http://www.faktykaliskie.pl/wiadomosci/rewolucja-w-kaliskim-wiezieniu-zdjecia,1912.html 
wikipedia 
http://www.sw.gov.pl/pl/okregowy-inspektorat-sluzby-wieziennej-poznan/zaklad-karny-kalisz/news,35795,ostatni-dzien-zakladu-karnego.html 

3 komentarze:

  1. Szkoda - widziałam to więzienie tylko z zewnątrz :-(
    Fajnie to opisałas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może całe szczęście, że tylko od zewnątrz ;-)

      Usuń
  2. Więzienie to dobry pomysł na emeryturę

    OdpowiedzUsuń

Czy Twój komentarz przejdzie przez filtry:
1. Prawdy (czy to co chcesz napisać jest zgodne z prawdą?)
2. Dobra (czy to co chcesz napisać jest dla mnie dobre?)
3. Pożyteczności (czy to co chcesz napisać jest dla mnie pożyteczne?)
Jeżeli tak - pisz :-)