Trafiła się okazja - czeska opera narodowa Rusałka (Antonina Dvořáka) - wersja językowa oryginalna, miejsce Praha Statni Opera, bilety dało się nabyć wirtualnie. Dorzuciłyśmy z Państwem E.J. wyjściowe ciuchy do walizek i 8 czerwca, w 40-to stopniowym upale, po debacie "wbić się w stroje operowe czy odpuścić" stanęłyśmy u wrót Opery. Państwo E.J.w sukni i szpilkach, ja w sandałach - czółenka czekały na swoją wielką chwilę w torebce.

Teatr
starego typu do którego nie przychodziło się oglądać przedstawienia
tylko siebie na wzajem. Loże przy scenie są do niej nawet lekko odwrócone tyłem - za to frontem do lóż pozostałych i, tak jak inne, wyposażone w lustra i luzem stojące krzesła aby nic nie przeszkadzało konwersacji...
Całe szczęście, że górą szły napisy po angielsku i niemiecku bo przy sopranach (całkiem niezłych) nie byłam w stanie zrozumieć ani jednego słowa, przy głosach męskich już tak.
W pewnym momencie okazało się, że znamy na raz 4 języki:
wersja czeska
Wszystko szło dobrze, 2 harfy grały, bohaterowie przedzierali się przez meandry arii solowych i duetów gdy nagle pojawiła się Jeżibaba
Państwa E.J. tak to słowo, śpiewane przez Rusałkę, rozśmieszyło, że mało nie spadła z fotela. Gdy okazało się, że wybrankiem Rusałki jest nieco podeszły w latach książę z dość siłowym tenorem, motywy wizyty Rusałki u Jeżibaby zaczęły tracić na wiarygodności.
Całe szczęście, że antrakt się pojawił a z nim nowe elementy czeskiego "folkloru" operowego. W bufecie poza szampanem, kawą itd. podawali...kanapki. I to całkiem spore. My pozostałyśmy przy musujących trunkach alkoholowych.
Spektakl zakończyło moje (o mało co) spadnięcie ze śmiechu z fotela,kiedy to podstarzały książę zaczął, konając, śpiewać:
"Líbej mne, líbej, mír mi přej!
Líbej mne, líbej, mír mi přej!
Polibky tvoje hřích můj posvětí.
Umírám šťasten,
umírám ve tvém obětí."
"Całuj mnie, całuj, spokój mi daj!
Całuj mnie, całuj, spokój mi daj!
Twój pocałunek uświęci mój grzech.
Umieram szczęśliwy<
Umieram w twoich ramionach!"
Spektakl zakończyło moje (o mało co) spadnięcie ze śmiechu z fotela,kiedy to podstarzały książę zaczął, konając, śpiewać:
"Líbej mne, líbej, mír mi přej!
Líbej mne, líbej, mír mi přej!
Polibky tvoje hřích můj posvětí.
Umírám šťasten,
umírám ve tvém obětí."
"Całuj mnie, całuj, spokój mi daj!
Całuj mnie, całuj, spokój mi daj!
Twój pocałunek uświęci mój grzech.
Umieram szczęśliwy<
Umieram w twoich ramionach!"
Tekst w sumie wcale nie śmieszny ale... polibky (pocałunki) wywołały w mojej głowie obraz polipów wpijających się w usta... i... ze wszystkich sił musiałam zagryzać ww. usta aby nie skompromitować się w świątyni sztuki.
Z wielkim entuzjazmem przyłączyłyśmy się do gromkich oklasków na zakończenie. Nie dość, że nam się podobało, to w końcu miałam okazję swobodnie odetchnąć.
To mocne doświadczenie ze spektaklem w języku czeskim zainspirowało nas do poszukiwań w przestrzeni wirtualnej i okazało się, że Rusałka operą popularną bardzo jest i doczekała się wielu, niekiedy kontrowersyjnych wystawień. Choćby takiego jak to:
Jak Wam się podobało ;-)
Margita
żródełka:
operaplus.cz
www.narodni-divadlo.cz
programy.sms.cz
https://www.youtube.com/watch?v=O4a2I5MmLgEhttps://www.youtube.com/watch?v=0VN1Rvyl8Fw