poniedziałek, 23 września 2013

Uroda zycia... Lato z ptakami odchodzi

Się śpiewało, choćby na Harcerskiej Operacji Bieszczady 40.
Trafiłam na nią całkiem przypadkiem 1976 roku. Zaprzyjaźniony druh Paweł Z. zaproponował mi wyjazd tamże w charakterze druhny K.O. i poszłooo...


Cokolwiek by się dzisiaj o tym nie mówiło, ci co byli wiedzą swoje. Ci co nie byli - kłamią - bo skąd mają wiedzieć? Z relacji świadków? To druga ręka wszak i niewiarygodna z zasady:-).

NS
W magazynach Dolnośląskiej Chorągwi, gdzie przygotowywaliśmy wyjazd na kwaterkę (pakowanie namiotów NS, kanadyjek, kuchni polowej i co tam jeszcze chcecie) poznałam ludzi fantastycznych, wesołych i pełnych energii. 
kanadyjka

Że takie dziwne miejsce na zawieranie znajomości? Bzdura - nic tak nie łączy

i nie pozwala poznać ludzi jak wspólna, choćby krótka, praca. Zaśmiewaliśmy się do łez pakując na rozklekotany, magazynowy wózek mniejsze i większe toboły. Opowieściom i flircikom nie było końca, zwłaszcza, że przed nami był cały miesiąc w Bieszczadach. Niektórzy, w tym Z. już wtedy wiedzieli, że dziewczyny rwie się na przejażdżkę furą i woził mnie zawzięcie na rzeczonym wózku. 

Kwaterka pojechała a my - pozostała kadra - zabraliśmy się po paru dniach
z uczestnikami "autokarem" niezniszczalnej marki Jelcz w daleką podróż do Czarnej. 


http://blogowsky.blogspot.com/2012/09/manipulacja.html
 Te rozkładane siedzenia między rzędami :-)), z paskiem zamiast oparcia :- ))) poezja podróży. Dziś nikt by na to nie poszedł. Nie powiem, że było wygodnie ale jest co wspominać.



 




Pomimo permanentnych opadów, gdy podgniło wszystko łącznie z kaloszami, współuczestniczyliśmy wytrwale w:
  • budowaniu pawilonu handlowego w Czarnej,
  •  produkcji, butelkowaniu oraz etykietowaniu kwasu chlebowego,
  • żniwach,
  • festiwalu kulturalnym w Bukowcu,
  • zdobywaniu połonin (Caryńskiej i Wetlińskiej),szczytów (Tarnica, Krzemień itd),
  • myciu menażek piaskiem w strumyku,
  • rozpalaniu ogniska jedną zapałką,
  • i innych czynnościach (mam prawo już ich nie pamiętać)
Choć cała Operacja,ku czci 40 lecia PRL miała trwać lat 10 (1974-1984), z tego co wiem, trwała i trwa nadal choć pod innymi nazwami. 

 A ponieważ zawsze, gdy za oknami leje, wspominam sobie ten mokrusieńki namiot, błoto, indoktrynację, storczyki i ciepłe koleżeństwo trwające do dziś, robię to i dzisiaj ku pamięci. 

Lato odeszło z ptakami - czas na bieszczadzkie deszcze. 


Margita






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy Twój komentarz przejdzie przez filtry:
1. Prawdy (czy to co chcesz napisać jest zgodne z prawdą?)
2. Dobra (czy to co chcesz napisać jest dla mnie dobre?)
3. Pożyteczności (czy to co chcesz napisać jest dla mnie pożyteczne?)
Jeżeli tak - pisz :-)